RCS Wrocław

9 lutego rozmawialiśmy o uzdrawiającym dotyku Jezusa. Wyjaśniliśmy sobie, kiedy uzdrowienie może być  naturalne, a kiedy cudowne, czyli nadnaturalne. Cudowne uzdrowienie jest niewytłumaczalne ( naukowo ani medycznie – nie jesteśmy w stanie go wytłumaczyć), nagłe, pełne oraz trwałe.

Rozmawialiśmy również o tym, jak ważny jest dotyk, że bez dotyku miłość jest niepełna, bo dotyk między ludźmi wyraża miłość. Nie da rady wyznać miłości drugiej osobie bez bliskości z nią. Relacja miłości jest wówczas niebem. Intymność, bliskość, dotyk to również te sfery, w które najbardziej uderza szatan podsuwając nam grzechy nieczystości, pornografię, masturbację, cudzołóstwo. Dotyk jest bardzo ważny, zwłaszcza w małżeństwie i rodzicielstwie. Przytulane dzieci są szczęśliwsze, spokojniejsze, lepiej się rozwijają, a także mają zaspokojone poczucie bezpieczeństwa.

„Im więcej dotyku człowiek doświadcza w okresie dzieciństwa, tym będzie spokojniejszy w życiu dorosłym” (M. Sundelrand)

Jezus również nie uciekał od kontaktu fizycznego, wręcz przeciwnie, zawsze starał się być blisko człowieka, każdego człowieka chciał dotknąć, każdemu pomóc, każdego wesprzeć.  Dał mam się w Eucharystii, która jest najbardziej intymnym zbliżeniem, zjednoczeniem Jego z człowiekiem, bardziej nawet niż dwojga małżonków. Przyjmując Go w Eucharystii Jego ciało jednoczy się z naszym ciałem, a Jego krew z naszą krwią, odtąd stajemy się z Nim jednością. On jest w nas, a my w Nim. Bez Eucharystii nie ma pełni miłości.

Adoracja również jest doświadczeniem dotyku Jezusa, bo również wówczas On dotyka każdego człowieka. Kiedy człowiek ofiarowuje Mu swój czas, czyli coś, co ówcześnie wydaje się najcenniejszą rzeczą dla człowieka. Czego każdy z nas wciąż ma za mało.

Jezus nie narzuca nam uzdrowienia, nie robi nic na siłę. On uzdrawia tych, którzy pragną być uzdrowieni, którzy Go szukają, potrzebują Jego pomocy. Od człowieka zależy, czy się otworzy na Jego miłość, czy nie. Jezus nie pcha się z buciorami w nasze życie, jest dżentelmenem, nie narzuca swoich poglądów, swojego zdania, ale czeka na nasz krok. Czeka, abyśmy sami zapragnęli z Nim obcować, z Nim się zaprzyjaźnić, w końcu Jego pokochać, abyśmy za Nim poszli. Czeka, aż przestaniemy się lękać i my sami otworzymy Mu drzwi na oścież. Kiedy sami zapragniemy uzdrowienia On otworzy nasze uszy, uzdrowi nas z naszej niemocy, sprawi, że znów zaczniemy słyszeć, mówić, kochać. Przestaniemy być głuchoniemi a staniemy się Dziećmi Bożymi otwartymi na Jego łaskę i miłosierdzie. Zaczniemy słuchać Jego głosu i pójdziemy za Nim, jak owce za swoim pasterzem.

Jezus pragnie intymności. Pragnie osobistej relacji z każdym z nas, dlatego każdego z nas chce brać na osobność, mówić do naszego serca, leczyć nasze rany. On uzdrawia w ciszy, w bliskiej relacji z drugim człowiekiem – sam na sam, bo każdy z nas jest inny i każdy potrzebuje innego podejścia.  Jezus nie potrzebuje tłumów, gapiów, aby widzieli, co robi z naszym życiem. Nie potrzebuje braw i wiwatów. Potrzebuje naszej miłości, zaufania i oddania się Mu całkowicie. Potrzebuje powierzenia Mu swojej drogi i samych siebie, całkowitego oddania się Mu z miłości, zgody na Jego wolę w naszym życiu. Kiedy to uczynimy będziemy mogli doświadczyć zaczątku Jego łaski i miłości, której pełni zakosztujemy dopiero w niebie.

Pozwólmy się Mu uzdrawiać, pozwólmy się Jemu kochać a także wołajmy o pomoc do naszej Matki, uzdrowicielki chorych i pocieszycielki strapionych, aby Ona uzdrawiała nas, naszych bliskich i prowadziła do Swojego Syna Jezusa. Amen.

Niektóre fragmenty wymienione w prezentacji: Mt 12,15 ; Mt 9, 35 ; Mt 14, 13-14 ; Mt 9, 28

Fragmenty z grupek :  Mt 12, 14-15  ; Mk 7, 32 – 34

O autorze Pokaż wszystkie posty

Łukasz Górnicki